GUS_230920_750x100_stat

Konsekwencje ekonomiczne ustawy o ochronie zwierząt

1 października 2020
Konsekwencje ekonomiczne ustawy o ochronie zwierząt

Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt została uchwalona przez Sejm RP w dniu 18 września br. Do jej wejścia w życie potrzebna jest zgoda Senatu oraz podpis Prezydenta RP. Senat już zapowiedział, że wykorzysta swoje 30 dni na prace nad projektem, który otrzymał z Sejmu oraz zorganizuje wysłuchanie publiczne dla tej noweli. Nie mamy żadnych wątpliwości, że ustawa w obecnym kształcie jest zła oraz wybrano bardzo niedobry mement na jej uchwalenie.

Branża rolna, jak i cała gospodarka ciągle odczuwają skutki pandemii, a na horyzoncie pojawia się jej druga fala. Producenci żywca wołowego i drobiowego nie zdążyli jeszcze odrobić strat wynikających z zamrożenia gospodarki i unieruchomienia gastronomii oraz handlu międzynarodowego. Producenci trzody chlewnej notują najniższe od lat ceny skupu, po wykryciu przypadków ASF u dzików w Brandenburgii i w konsekwencji zakazie eksportu wieprzowiny z Niemiec do Chin. Musimy także pamiętać, że gospodarka to system naczyń połączonych i skutki wejścia w życie ustawy odczuje wiele firm z branży rolno-spożywczej, paszowej, maszynowej, budowlanej czy usługowej. Poniżej przedstawimy nasze konkretne argumenty, które powinny dotrzeć do decydentów w procesie dalszych prac nad ustawą.

Argumenty- ubój rytualny
Ważne jest, aby na samym początku wyjaśnić na czym polega ubój rytualny. W tym przypadku uśmiercenie zwierzęcia musi być wykonane jak najszybciej i bez jakiegokolwiek zbędnego cierpienia. Ubój polega na szybkim przecięciu przełyku i arterii doprowadzających krew do mózgu. Dlatego dopuszcza się tylko zastosowanie jednego pewnego cięcia. Musi być ono gładkie, przy jak najmniejszym nacisku. Profesjonalny nóż wykorzystywany do tego zadania musi być bardzo ostry. Stosuje się tutaj specjalne narzędzie. Taki nóż charakteryzuje się dosłownie chirurgiczną ostrością, którą przed ubojem sprawdza się kilkanaście razy. Właśnie dzięki temu, że nóż wykorzystywany do uboju rytualnego jest tak ostry, zacięcie się nim, nie powoduje bólu. Dodatkowo odcięcie dopływu krwi do mózgu wywołuje natychmiastowy spadek ciśnienia krwi, a tym samym niemal natychmiastową utratę przytomności i następnie śmierć. Szacuje się, że czas, który mija od momentu cięcia do utraty przez zwierzę świadomości to około 2 s. Przeprowadzono badania z udziałem lekarzy weterynarii, które potwierdziły te dane. Wydaje się zatem zasadne, że nie stosuje się w tym przypadku dodatkowo zabiegu ogłuszania. Istnieje wręcz prawdopodobieństwo, że tego typu „nadprogramowe” zabiegi wywołują dodatkowy stres u zwierząt. Po głębszej analizie mogłoby się wydawać, że ubój rytualny nie tylko nie jest niehumanitarny, ale wręcz pozwala na traktowanie zwierząt w znacznie lepszy sposób niż w przypadku tradycyjnego uśmiercania. Kontrowersyjne głosy w temacie tego typu uboju, a co więcej zakazy stosowane w wielu krajach wynikają przede wszystkim z niewiedzy. Niestety jest to często powtarzany problem. Konsumenci, a co gorsza również rządzący, powielają hasła głoszone przez pojedyncze osoby. Ta metoda uśmiercania, choć może się wydawać procesem bardzo krwawym, jednak w rzeczywistości jest znacznie bardziej humanitarnym sposobem odebrania życia zwierzęciu, niż te tradycyjne.
Nie od dziś wiadomo, że choć spożycie mięsa wołowego w naszym kraju wzrasta z roku na rok, wciąż chętniej kupujemy surowce drobiowe i wieprzowe. Na pewno jest to związane z dość wysoką ceną mięsa wołowego. Jest to bardzo istotny argument. Stąd też należy przypuszczać, że sytuacja polskiej wołowiny na rynku krajowym nie zmieni się drastycznie w najbliższych latach. Nawet jeżeli wzrośnie skala sprzedaży tego produktu, wzrost ten nie będzie zbyt wielki. Właśnie dlatego konieczne jest utrzymywanie tak wysokiego poziomu eksportu mięsa wołowego. Na dzień dzisiejszy eksport stanowi 80% podaży tego mięsa.
Ponadto należy podkreślić, że rynek żywności halal w tym mięsa w 2019 roku był warty blisko 1,8 bln dolarów. Jest to najszybciej na świecie rosnący rynek. Eksperci dla tego rynku skumulowany roczny wskaźnik wzrostu CAGR (Compound Annual Growth Rate) prognozują na poziomie 12-13 proc., co spowoduje, że ten rynek w 2027 roku będzie warty około 2,1 bln dolarów. Warto tu wspomnieć, że polska wołowina trafia głownie na rynek halal, dla konsumentów z Europy Zachodniej, których liczba z przyczyn demograficznych oraz politycznych rośnie. Nie miejmy złudzeń – polskiej wołowiny w formie steka nie kupuje Francuz czy Niemiec. Kupuje ją głównie konsument o korzeniach muzułmańskich, w formie przetworzonej.
Propozycja zakazu uboju rytualnego jest sprzeczna z obowiązującym obecnie w Polsce prawem i prawnie bezskuteczna ze względu na obowiązujący wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 grudnia 2014 roku orzekający, że "brak zezwolenia na poddawanie zwierząt ubojowi w rzeźni według szczególnych metod wymaganych przez obrzędy religijne jest niezgodny z konstytucją".
Projekt nowelizacji jest ekonomicznie szkodliwy oraz wprost godzi w bezpieczeństwo socjalne wielu tysięcy pracowników sektora przetwórstwa mięsnego, mieszkańców wsi i rolników. Dodatkowo ograniczenie uboju religijnego w Polsce w żaden sposób nie poprawi dobrostanu zwierząt, a wręcz go pogorszy, gdyż zwierzęta będą musiały pokonać setki kilometrów w transporcie do miejsc uboju poza granicami kraju.
Wprowadzenie prawa zakazu uboju na potrzeby religijne uderzy przede wszystkim w małe gospodarstwa rolne hodujące bydło i przyniesie rolnikom stratę rzędu 20-30 proc. dochodów.
W przypadku branży drobiarskiej należy zauważyć, że chociaż polskie drobiarstwo jest liderem w Unii Europejskiej, to ta pozycja wcale nie pomaga w eksporcie na rynki pozaunijne. Obecnie branża przeżywa kryzys, który pogłębiła grypa ptaków i zamknięcie rynków na polską produkcję oraz covid-19. Zmiana rynkowa w postaci zakazu uboju rytualnego, pociąga za sobą natychmiastową redukcję zatrudnienia w drobiarstwie.
W sytuacji wejścia w życie zakazu uboju religijnego, nastąpi co najmniej 30-procentowa redukcja zatrudnienia. W przypadku niektórych zakładów przekroczy 70 procent.
Negatywne konsekwencje tego zakazu przejawią się również w stratach ze względu na zerwanie umów handlowych oraz roszczenia odszkodowawcze w stosunku do Skarbu Państwa.
Wartość eksportu wołowiny wynosi ponad 6,7 mld zł rocznie i odpowiada za prawie 5 proc. wartości polskiego eksportu produktów rolno-spożywczych, z czego ubój religijny, to kwota ponad 2,2 mld złotych. Wartość eksportu drobiu wyniosła w 2019 roku 12,6 mld złotych, z czego ok. 40 proc. to mięso z uboju bez ogłuszania.
W Polsce funkcjonuje około 40 zakładów, które zajmują się ubojem rytualnym bydła, a pochodzące z tej metody uboju mięso stanowi 40 proc. całkowitego eksportu polskiej wołowiny (i kolejne 40 proc. stanowi drób ubijany rytualnie). Nie trudno sobie zatem wyobrazić, co stanie się dalej z polską branżą wołową - bankructwo wielu zakładów mięsnych i likwidacja 5-6 tys. miejsc pracy, przejęcie rynku eksportowego przez firmy francuskie i niemieckie, straty dla budżetu państwa z podatków z tytułu przychodów od firm, itp.
Należy przypomnieć, że po wprowadzeniu zakazu uboju w Polsce w latach 2013-2014, cena żywca wołowego w ciągu kilku miesięcy spadła o 1,5- 2 zł na kilogramie. Obecnie Związek Polskie Mięso szacuje, że strata – z tytułu ponownego wprowadzenia zakazu uboju religijnego – będzie większa i wyniesie 2-3 zł na kilogramie dla polskiego rolnika, co przyniesie rolnikom, wspomnianą wcześniej stratę dochodów rzędu 20-30 proc.

Argumenty – zwierzęta futerkowe
Polska jest drugim największym producentem skór norczych w Europie, po Danii. Łączna liczba ferm zwierząt futerkowych w Polsce wynosi 1.190 (wliczają się w to fermy lisów, norek, jenotów i szynszyli). Jest to branża prężnie działająca i wdrażająca unijne zapisy dotyczące etyki w hodowli.
W Danii hoduje się 20 mln norek, a obostrzenia środowiskowe są znacznie mniejsze niż w Polsce (przykładowo fermy zwierząt futerkowych muszą być otoczone podwójnym płotem). Jeśli zdarzają się gdzieś patologie, to są one eliminowane. Inwestując w fermę kilkanaście milionów złotych, nie można sobie pozwolić na jakiekolwiek uchybienia.
W przedstawianym w mediach temacie hodowli zwierząt futerkowych mają miejsce manipulacje. Osoby, które nie wiedzą jak faktycznie wygląda ta produkcja mogą im łatwo ulec. Skoro zwierzęta miałyby być przetrzymywane w strasznych warunkach to jakim cudem Polska osiąga pierwsze miejsce pod kątem jakości surowca?
Niezależnie od oceny takiej działalności jak hodowla zwierząt futerkowych na skóry, to obecnie jest to działalność legalna. Przy wprowadzaniu zakazu wykonywania pewnego rodzaju działalności gospodarczej, ustawodawca musi wziąć pod uwagę, że proces inwestycyjny to nie jest zdarzenie jednorazowe, które można zakończyć z dnia na dzień, bez ponoszenia straty. Typowo jest to postępowanie wieloletnie, w którego początkowych fazach ponosi się tylko koszty i którego rentowność jest uzależniona m.in. od okresu prowadzenia działalności gospodarczej. Obywatel nie może ponosić negatywnych konsekwencji nie swoich decyzji, tylko dlatego, że Sejm RP zmienia prowadzoną przez siebie politykę.
Zakaz hodowli zwierząt futerkowych nie może być wprowadzony bez dokładnej analizy, przy tylko 12-miesięcznej vacatio legis dla tego rozwiązania i bez żadnych odszkodowań. Jak przekonują przedstawiciele branży futerkowej, okres przejściowy powinien trwać ok. 10 lat
Obecnym projektem ustawy przekraczamy pewną absurdalną granicę, za którą już niedługo może okazać się, że hodowla krów, świń, kur, gęsi czy kaczek jest tak samo zła, jak hodowla zwierząt futerkowych.
Należy pamiętać, że fermy futerkowe to rynek zbytu dla producentów pasz, sprzętu, itd., ale także sposób na naturalną/ekologiczną utylizację odpadów z ubojni. Większość ferm to nowoczesne zakłady, spełniające wszystkie wymogi ochrony środowiska.

Podsumowując – uchwalenie ustawy w kształcie, w której opuściła Sejm, przyniesie fatalne skutki dla polskiego, ale szczególnie dla wielkopolskiego rolnictwa. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej polskie rolnictwo znacząco się rozwinęło, głównie poprzez rozwój rynków eksportowych. W ubiegłym roku wartość eksportu żywności z Polski, to ponad 31 mld Euro. Drób i wołowina halal oraz skóry stanowią w tej kwocie znaczący udział. Osiągnięcie tego wyniku wymagało od rolników, przetwórców i eksporterów poniesienia znaczących nakładów inwestycyjnych, w tym dofinansowanych z udziałem funduszy UE. Sektor zwierzęcy wykorzystuje paszę w postaci zbóż i kukurydzy produkowanych przez towarowe gospodarstwa roślinne. Gospodarka to system naczyń połączonych. Tak radykalne podejście do ważnych rolniczo branż, spowoduje efekt domina i to w bardzo trudnych ekonomicznie, pandemicznych czasach, w których należy wspierać przedsiębiorców, a nie doprowadzać do likwidacji ich działalności.

 

źródło: wir.org.pl


POWIĄZANE

Prezesi zebrani na naradzie, która odbyła się w Biurze Krajowej Rady Izb Rolnicz...

Kupując nowego laptopa, niektórzy klienci kierują się wyłącznie ceną, gdyż nie c...

W obliczu coraz większych niepewności w związku z Brexitem, kryzysem COVID-19 i ...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę