Las w Polsce, Polska w lesie

4 grudnia 2017
Las w Polsce, Polska w lesie

"Kiedy wnoszę do lasu znój mego żywota i twarz tak niepodobną do tego, co leśne, widzę otchłań, co skomląc w gęstwinie się miota i rozrania o sęki swe żale bezkreśne" - nie, to nie są słowa ministra środowiska Jana Feliksa Szyszki, a poety Bolesława Leśmiana, który już sto lat temu odkrył, że las ma ... duszę. Potwierdzają to ostatnie odkrycia nauki, z których wynika, że las, zwłaszcza stary, jest jakby jednolitym organizmem, w którym rośliny potrafią się z sobą porozumiewać, umieją się sobą nawzajem ... opiekować, a także łączyć się w walce z różnego rodzaju zagrożeniami.  

Niestety, las nawet tak stary jak Puszcza Białowieska, jest bezradny wobec wielkich kombajnów zrębowych (harvesterów), które mają go rzekomo uchronić przed kornikiem drukarzem, w myśl prostego skądinąd wniosku, że jeśli drzewa się wytnie, to kornik drukarz sam się z lasu wyniesie. Dlatego kiedy teraz minister Szyszko wnosi do puszczy "znój swego żywota", widzi w nim przede wszystkim "ekoterrorystów", którzy próbują jego ludziom uniemożliwić dokonywanie na drzewach sekcji zwłok.

Przeciw uprawianemu w Puszczy Białowieskiej barbarzyństwu zaprotestowała w końcu Unia Europejska, której Trybunał Sprawiedliwości będzie teraz nakładał na Polskę olbrzymie kary. Za każdy dzień wycinki drzew w tym pomniku przyrody Polska będzie płacić 100 tys. euro.

Przykre, że Polakom, w których życiu las odgrywał kiedyś tak wielką rolę, potrzebę jego obrony musi uświadamiać dopiero europejska instytucja.
W świecie lasy rosną na powierzchni około 4 mld ha, z czego na Polskę przypada około 9,5 mln ha, czyli 0,24 proc. Na statystycznego Polaka przypada około 25 arów lasu, tj. ponad 5 razy mniej niż średnio w Europie (1,37 ha). Jednak tzw. lesistość Polski, czyli udział lasów w ogólnej powierzchni kraju nie odbiega od średniej europejskiej (30,5 proc. w Polsce wobec 32,2 proc. w Europie). Wyższą lesistość, oprócz Ukrainy (17 proc.) mają natomiast pozostali sąsiedzi Polski: Niemcy - 32 proc., Czechy - 34 proc., Litwa - 36 proc., Słowacja - 40 proc. i Białoruś - 44 proc. Lesistość Rosji oblicza się na 54 proc.

Zdaniem ekspertów, chyba jednak nie tych ze "stajni" ministra Szyszki, lesistość Polski powinna zostać zwiększona do 33 proc. Aby osiągnąć taki wskaźnik, zalesienia w Polsce trzeba by zwiększyć o około 1,5 mln ha, czego nie należy jednak rozumieć jako zakusy na stan posiadania polskiego rolnictwa, bo chyba żaden kraj w Europie nie uprawia tak dużej jak Polska powierzchni gleb marginalnych (około 3,2 mln ha). Połowę z nich, bez większej szkody dla rolnictwa, a z dużym pożytkiem dla środowiska naturalnego można by obsadzić lasami mieszanymi, tj. nie tylko iglastymi, których przewaga jest u nas znaczna, ale i liściastymi, których z kolei mamy za mało. Nasadzenia te powinny być prowadzone zwłaszcza w ubogich w lasy centralnych regionach kraju.
Las, oprócz tego, że jest wielkim producentem tlenu, jest też olbrzymim powierzchniowo zbiornikiem retencyjnym, w istotny sposób wpływającym także na klimat regionu. Zapobiega erozji gleb i ich stepowieniu, nie mówiąc już o tak oczywistych pożytkach z lasu, jak dostarczanie cennego dla wielu gałęzi gospodarki surowca. Bo przecież ludzie z nich nie zrezygnują.

Ciekawe, że potrzebę zwiększenia lesistości kraju znacznie lepiej rozumiały rządy z okresu uważanego obecnie za słusznie już miniony. Zalesiano wówczas, inna rzecz, że także przy pomocy młodzieży szkolnej i wojska, od 30 do 60 tys. ha rocznie, co umożliwiło zwiększenie lesistości kraju z około 22 proc. w roku 1946 do około 29 proc. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości tempo zalesiania zmniejszyło się do 5-6 tys. ha w ciągu roku. Oczywiście, przy masowym wcześniej zwiększaniu powierzchni lasów popełniano także błędy, takie jak tworzenie nieodpornych na inwazję szkodników monokultur czy obsadzanie siedlisk podatnych na choroby grzybowe. Tak czy owak, powierzchnia lasów w Polsce jednak rosła, a gospodarka polskich Lasów Państwowych była w innych krajach Europy stawiana za wzór do naśladowania.

W połowie lat 90. ubiegłego wieku Instytut Badawczy Leśnictwa zaproponował 3 modele rozmieszczenia w Polsce lasów. Model racjonalizacji struktury użytkowania ziemi zalecał większe wykorzystanie tzw. gruntów porolnych, wariant środowiskowy brał pod uwagę takie czynniki jak retencja zasobów wodnych oraz zapobieganie erozji i stepowieniu gleb, trzecim był model zachowania przestrzennej ciągłości systemów przyrodniczych, a więc i leśnych. Wątpię, by któryś z tych modeli przewidywał takie praktyki w lasach jakie uprawia w nim obecny minister środowiska(!).  

Byłoby znacznie dla lasów lepiej, gdyby inwencja pracowników Ministerstwa Środowiska szła w kierunku bezwzględnej walki z ludźmi, którzy polskie lasy haniebnie zaśmiecają. Takich jak w Polsce stert śmieci w lasach nie widzi się chyba w żadnym kraju.

 

Edmund Szot


POWIĄZANE

Sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi przyjęła na posiedzeniu w dniu 13 wrześn...

Policjanci z Łodzi i Bełchatowa zabezpieczyli ponad 8,6 tony podrobionego mleka ...

Trzynaście amerykańskich stanów, w których bardzo ważną rolę odgrywa chów kur ni...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę