PSL: jeżeli PiS chce podnosić sobie zarobki to niech podnosi; nie jesteśmy tym zainteresowani

1 marca 2018
PSL: jeżeli PiS chce podnosić sobie zarobki to niech podnosi; nie jesteśmy tym zainteresowani

Jeżeli ministrowie PiS chcą sobie podnosić zarobki to niech podnoszą, my nie jesteśmy tym zainteresowani - podkreślił w środę lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Według niego powinno się dać podwyżki emerytom i rencistom, a nie "podwyższać apanaże władzy".

Wicepremier, prezes Porozumienia Jarosław Gowin zadeklarował w środę w Radiu Zet, że obóz rządowy byłby skłonny wystąpić z inicjatywą podniesienia od przyszłej kadencji pensji ministrów i wiceministrów, gdyby opozycja była gotowa poprzeć tego typu rozwiązanie. "Czyli nie podwyżki dla nas - ale ustalmy, że ktokolwiek będzie rządził od 2019 r., to już nie będzie tak, że minister zarabia mniej niż jego podwładni" - powiedział.

Kosiniak-Kamysz pytany na konferencji prasowej w Sejmie, czy PSL weźmie udział w debacie nad pomysłem Gowina zapewnił, że nie. "PiS ma większość w tym Sejmie i może zrobić wszystko. Nie pyta się opozycji o zdanie w sprawie Sądu Najwyższego, KRS-u, nie pyta się o zdanie w sprawie zmiany regulaminu Sejmu, w sprawie budżetu, nie przyjmuje naszych poprawek" - zauważył polityk. "Jeżeli chcą sobie ministrowie, posłowie PiS podnosić zarobki to niech podnoszą, my nie jesteśmy tym zainteresowani" - oświadczył Kosiniak-Kamysz.

Według niego politycy PiS, kiedy byli w opozycji w żaden sposób nie byli chętni do jakiejkolwiek rozmowy o nagrodach dla urzędników. Jak zauważył, wszystko zmieniło się, kiedy doszli do władzy. "Nie tylko są nagrody dla ministrów, ale jest też zmiana punktu widzenia w każdej z tych spraw. To się ma nijak do twierdzeń b. premier Beaty Szydło np. o pokorze, o służebnej roli władzy" - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

W jego ocenie powinno się dać podwyżki emerytom i rencistom, a nie "podwyższać apanaże władzy".

W grudniu ubiegłego roku poseł PO Krzysztof Brejza zwrócił się z interpelacją ws. nagród przyznanych członkom Rady Ministrów. W przygotowanej w lutym odpowiedzi wiceszef Kancelarii Premiera Paweł Szrot zamieścił tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Wynika z niej, że nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów (od 65 100 zł rocznie do 82 100 zł), 12 ministrów w KPRM (od 36 900 zł rocznie do 59 400 zł) oraz b. premier Beata Szydło (65 100 zł).

W reakcji na przekazane informacje Brejza złożył do KPRM kolejną interpelację, w której zapytał m.in. o to, kto podjął decyzje w sprawie przyznania nagrody dla b. premier i ministrów oraz jak zostały one uzasadnione.

W datowanej na ubiegły piątek odpowiedzi na interpelację, której skan opublikował na Twitterze poseł Platformy, szef Kancelarii Michał Dworczyk poinformował, że decyzje o wypłacie nagród podjęła Beata Szydło "i do Niej należała ostateczna ocena pracy poszczególnych ministrów i ich resortów oraz zaangażowania w realizację priorytetowych zadań Rządu". Według posła oznacza to, że b. premier przyznała nagrodę m.in. dla siebie oraz że "nie ma żadnych uzasadnień" decyzji ws. ich przyznania.

 

Edyta Roś (PAP)


POWIĄZANE

Na krajowym rynku spadają ceny cukru, a decydują o tym relatywnie niskie ceny cu...

Po zimowej przerwie turyści mogą zwiedzać trzy jaskinie w rezerwacie Kadzielnia ...

"Daj żabie przejść" – pod takim hasłem uczniowie, urzędnicy i mieszkańcy Gdańska...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę