Claas_20.11.2020shiuz_750x100_1102020

qweRozmawialiśmy z Wiktorem Szmulewiczem

24 grudnia 2015
Głównym celem i podstawowym zadaniem samorządu rolniczego jest działanie na rzecz rozwiązywania problemów rolnictwa i reprezentowanie interesów zrzeszonych w nim członków. Izby rolnicze wpływają na kształtowanie polityki rolnej i uczestniczą w jej realizacji – czytamy w zasadach dotyczących funkcjonowania Krajowej Rady Izb Rolniczych. Nic więc dziwnego, że Izby aktywnie włączają się w aktualne problemy. O to, jakie podejmują obecnie działania zapytaliśmy Wiktora Szmulewicza – prezesa KRIR.



Czy podejmowane dotychczasowe inicjatywy w sprawie złagodzenia skutków embarga uważa Pan za wystarczające i skuteczne?

- Jeżeli chodzi o dzisiejsze działania Rządu i to, co się dzieje w kwestii ewentualnych rekompensat dla rolników, to należy przede wszystkim podkreślić, że obecnie rozwiązania te dotyczą producentów owoców i warzyw, a ucierpiały także inne branże, o których nie można zapominać – poważne skutki odczuwają już m.in. producenci mleka i trzody chlewnej. Ponadto, oprócz środków zewnętrznych, konieczne jest uruchomienie pomocy krajowej, de minimis, a to wymaga także akceptacji ze strony UE, co znacznie wydłuża cały proces. Należy zatem maksymalnie zintensyfikować wszelkie działania tak, aby producenci rolni jak najszybciej otrzymali choć częściowa rekompensatę za poniesione straty. Najistotniejsze są jednak w tej chwili rozwiązania, jakie Komisja Europejska podejmuje w tej sprawie w skali wszystkich państw unijnych. Wiem, że na sytuacje kryzysowe łącznie zabezpieczono w unijnym budżecie 400 mln euro, z czego obecnie zaplanowano rozdysponowanie zaledwie 125 mln euro. To stanowczo za mało, biorąc pod uwagę skalę problemu. Domagamy się zatem jak najszybszego zwiększenia tej puli, bo taka suma nie jest w stanie załatwić sprawy. Nasz eksport do Rosji był wartości ok. 1 mld euro rocznie, a samych jabłek wysyłaliśmy 700 ton. Już te liczby pokazują skalę problemu. Tym bardziej, że zamknięcie rosyjskiej granicy, spowodowało również znaczne ograniczenie eksportu naszych towarów na rynek unijny, bowiem każdy, kto eksportował na Wschód, stara się w pierwszej kolejności zagospodarować nadwyżki na rynku wewnętrznym. Zatem to, co udało się zorganizować do tej pory, to nadal za mało.



Skoro podejmowane działania uznaje Pan za niewystarczające, to co w tej kwestii Krajowa Rada Izb Rolniczych już zrobiła i w jaki sposób będziecie próbowali wspierać producentów rolnych?

Już 8 sierpnia br., wszystkie organizacje wystosowały pisma skierowane do władz organów Unii Europejskiej, które pozostało bez odpowiedzi. 26 sierpnia zorganizowaliśmy protest przeciwko zaproponowanym przez Komisję Europejską zasadom wypłacania rekompensat za straty poniesione w związku z rosyjskim embargiem na produkty rolno-spożywcze z UE. W Brukseli - przed siedzibą Komisji Europejskiej oraz Parlamentu Europejskiego – w proteście tym uczestniczyło ok. 200 przedstawicieli izb rolniczych oraz producentów owoców i warzyw. Oficjalną petycję z naszymi postulatami przekazaliśmy na ręce kilkunastu osób, które naszym zdaniem mają istotny wpływ na podejmowane decyzje. Jestem przekonany, że nasza obecność została zauważona i poważnie potraktowana. Otworzyliśmy niektórym ważnym przedstawicielom Unii oczy na faktyczną skalę zagrożenia – zwłaszcza na fakt, ze ignorowanie problemu może doprowadzić do bankructwa wielu dobrych gospodarstw i stworzyć w przyszłości problemy w skali całej UE. Wierzę, że nasza inicjatywa przyczyni się do podjęcia w najbliższym czasie konkretnych i korzystniejszych rozwiązań, niż dotychczasowe. Na nasz wniosek zostało również zwołane na 4 września br. Specjalne posiedzenia Copa Cogeca, gdzie bardzo zdecydowanie będę forsował nasze stanowisko – które jest również stanowiskiem wszystkich unijnych producentów – o jak najszybsze zwiększenie kwoty rekompensat i jak najszybsze podjęcie decyzji formalno-prawnych umożliwiających uruchomienia wszystkich mechanizmów wsparcia. Bardzo kategorycznie zwrócimy również uwagę na konieczność zniesienia podziału na rolników zrzeszonych i indywidualnych, bowiem, biorąc pod uwagę strukturę naszego rolnictwa, polscy producenci są na wejściu skazani na gorsze traktowanie. Dzisiaj (28.08 br. – przyp. red.) wysyłałem również pismo da wszystkich największych sieci handlowych w naszym kraju z apelem o niezaniżanie sztuczne cen. Niestety wiele podmiotów, wykorzystując embargo proponuje dostawcom odbiór towarów po skandalicznie niskich cenach, dodatkowo jeszcze pogarszając i tak już trudną sytuację rolników. Zaapelowałem o wspólne – solidarne ponoszenie skutków kryzysu. Starałem się także uświadomić handlowcom, że zaniżanie cen może oznaczać bardzo krótkotrwały zarobek, a na dłuższą metę takie działania mogą doprowadzić do załamania produkcji wielu branż, co w przyszłości stanie się także problemem sieci handlowych i w efekcie przyniesie więcej szkody niż pożytku. W przypadku, gdy markety będą nadmiernie wykorzystywały sytuację, jesteśmy również zdecydowani podjąć przeciwko nim radykalniejsze działania.

POWIĄZANE

– Możemy robić coś naprawdę wartościowego i pięknego – powiedział minister rolni...

Zbilansowana dieta jest niezwykle ważna dla prawidłowego funkcjonowania organizm...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę