dnikukurydzy_210818

Chłodnia zamroziła im pieniądze

21 lutego 2003

Ponad 200 rolników i pracowników blokowało ponownie zakłady Lubelskiej Chłodni Agram. Przyszli po swoje pieniądze – w sumie około 5 mln zł. Po raz kolejny odeszli z pustymi rękami.

Po godzinnym oczekiwaniu do protestujących wyszła wiceprezes Agramu Bożenna Kawiecka. Widząc jednak rozeźlony tłum, uciekła na górę do swojego gabinetu. Z przedstawicielami pracowników i rolników, którzy sforsowali bramkę i przedarli się przez strażnika, rozmawiała przez uchylone drzwi sekretariatu. Prezes Kawiecka nie miała im jednak nic nowego do powiedzenia. Mówiła o kłopotach, posiedzeniach, pełnomocnictwach i nie dotrzymywanych ugodach. Nie odpowiedziała na pytanie, kiedy zwolnieni dostaną odprawy, pracownicy grudniowe pensje, a rolnicy zapłatę za dostarczone półtora roku temu plony.

Im było gorzej, tym więcej pracowaliśmy. Na trzy zmiany, na okrągło – mówi była pracownica Jolanta Mrozik – a od grudnia za darmo. Na święta dostaliśmy po trzy butelki taniego wina. Jak mamy żyć?

Jeszcze tydzień temu szła pierwsza zmiana – mówi Danuta Gręplewska, mistrz zmianowy, 34 lata pracy w Agramie. Maszyny nie wytrzymywały, a my pracowaliśmy na okrągło. Od ponad roku zamiast pensji dostawaliśmy niewielkie zaliczki. Nawet nam nie powiedziano, że mamy iść na postojowe. Wyłączono ogrzewanie, wygoniły nas z hal minusowe temperatury. Utrzymują nas rodziny. Nie wiemy, co z nami będzie.

Wraz z pracownikami protestowali rolnicy. Oddajcie nam pieniądze – krzyczeli. Jak policzył Zbigniew Lis, przedstawiciel Zrzeszenia Producentów Owoców i Warzyw Agrokar, przed chłodnię przyszli już po raz 22. Za każdym razem słyszą inne wymówki i podpisują kolejną prolongatę spłat. Ponad 400 rolnikom Agram jest winien około 4 mln zł. Zdeptali naszą pracę, teraz wykręcają się sianem. Mnie od półtora roku są winni 156 tys. zł. To trud całej rodziny. Mógłbym za to wystawić dom – mówi z goryczą Antoni Janowski, producent warzyw spod Garbowa.

Po wyjaśnieniach pani prezes, że pieniądze za mrożonki utknęły w zakładzie przy ul. Mełgiewskiej, zdesperowani rolnicy tam przenieśli się z pikietą.

Ale pracownicy i rolnicy to nie jedyni wierzyciele Agramu. Firma nie płaci dostawcom ciepła, prądu czy wody. Najpierw podnosili krzyk, że zepsuje się mięso z zapasów państwowych w ich chłodniach, potem, że zabraknie wody do neutralizowania amoniaku, jeśli wycieknie ze zbiorników – mówił Tadeusz Fijałka, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Winni są nam 900 tys. zł. A my przecież nie możemy kosztami warszawskiej firmy obciążać mieszkańców Lublina.


POWIĄZANE

Rada Sektora Wołowiny zaprezentowała w piątek w ministerstwie rolnictwa ...

Uzgodnienie z konsorcjum banków wstępnych warunków finansowania...

Uważamy, że projekt prezydenta powinien rozwiązać problem kredytów frankowych - ...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę