Krytyczne problemy w łańcuchach dostaw windują ceny żywności

18 maja 2022
Krytyczne problemy w łańcuchach dostaw windują ceny żywności

Pandemia, wojna w Ukrainie, stale wzrastające koszty produkcji, grypa ptaków na Zachodzie – wszystkie te czynniki wpływają w znacznym stopniu na sytuację polskich producentów jaj i żywności. Zakłócenia w dostarczaniu artykułów spożywczych oraz surowców do i z Europy oraz Bliskiego Wschodu będą miały swoje konsekwencje dla gospodarki, a co za tym idzie, także dla konsumentów, m.in. poprzez bardzo dynamiczny wzrost cen żywności. Co więcej, konieczne są nowe rozwiązania, które pozwolą na dostawy jaj z Europy na Zachód – wybuchy grypy ptaków w Stanach Zjednoczonych i Francji w znaczącym wymiarze odbijają się na globalnym rynku jaj.

O sytuacji polskich wytwórców żywności mówi się od miesięcy. Inflacja, koszty gazu, czy energii, a także wysokie ceny i niska dostępność zbóż – wszystkie czynniki wpływające na zwiększanie się kosztów produkcji, warunkują wzrost cen jaj. Dodatkowo wojna w Ukrainie oraz bardzo wyraźnie odczuwalne już jej konsekwencje, a także panująca na świecie grypa ptaków stawiają rodzimych producentów jaj i drobiu w bardzo trudnym położeniu.

Wojna w Ukrainie doprowadziła do zerwania budowanych latami łańcuchów dostaw, co ma niebagatelne konsekwencje dla producentów żywności. Już od dłuższego czasu jesteśmy postawieni w trudnej sytuacji wywołanej m.in. przez wzrastające koszty produkcji, a dziś dodatkowo mamy do czynienia z olbrzymimi niedoborami surowców – warto podkreślić, że Rosja jest pierwszym, a Ukraina piątym na świecie eksporterem zbóż, których drastycznie zmniejszona obecnie dostępność i zwiększony koszt wpływają na podniesienie cen bardzo dużej części produktów w skali globalnej. Co więcej, światowemu bezpieczeństwu żywnościowemu zagrozić może blokowanie transportu w portach czarnomorskich, a co gorsza, grabieże zboża, których Rosjanie dokonują na terenach ukraińskich – skradziono już setki tysięcy ton tego ważnego surowca, co ma naprawdę duży wpływ na sytuację na świecie. Problem ten staje się dziś globalnym zagrożeniem. Polska jest bardzo silnym producentem żywności, więc w tym zakresie jesteśmy w pewnym sensie bezpieczni, bo produkujemy z nadwyżką, która jest następnie eksportowana na rynki zagraniczne. Dziś rodzimi producenci powinni szukać (i już to robią) nowych łańcuchów dostaw i destynacji eksportowych, również poza kontynentem europejskim, poszukując możliwości w Azji czy Ameryce – komentuje Barbara Woźniak, Pełnomocnik Zarządu Ferm Drobiu Woźniak i Prezes firmy Ovotek.
 
Podwyżki cen jaj widoczne są w skali całego świata – producenci globalnie są zmuszeni podnosić ceny na rynkach wewnętrznych z powodu kryzysu na rynku surowców paszowych i wysokich podwyżek cen – to problem, który poza Polską dostrzegalny jest od Tajlandii po Stany Zjednoczone. Branża doświadcza dziś bardzo dużej podwyżki cen niemal na każdym polu. Rosja, Ukraina i Białoruś są większościowymi udziałowcami pod kątem światowego eksportu zbóż, a w związku z obecną sytuacją, koszt tego surowca wzrósł średnio o 40 proc. Z uwagi na wstrząsy na rynku paliwowym, znacznie wzrastają także koszty transportu – zarówno krajowego, jak i międzynarodowego. Dodatkowo duży wzrost kosztów prądu czy gazu oraz kosztów materiałów eksploatacyjnych, sprawiają, że ceny żywności bardzo dynamicznie windują, co odbija się na wszystkich uczestnikach rynku. Dla przykładu – prognozuje się, że w 2022 roku aż o 50 proc. wzrosnąć mogą ceny opakowań papierowych, a niektóre ich rodzaje mogą kosztować nawet o 100 proc. więcej niż dotychczas. Spadła także dostępność – a to jeden z elementów składowych niezwykle ważnych z perspektywy producentów jaj.

„Jeszcze przed pandemią opakowania detaliczne nabywaliśmy m.in. z Rosji, a czas oczekiwania na dostawy wynosił średnio 7 do 10 dni. Nie chcąc prowadzić biznesu z rosyjskim podmiotami, z tego źródła oczywiście zrezygnowaliśmy. Taką samą decyzję podjęli inni przedsiębiorcy, a w konsekwencji wpłynęło to na fakt, iż dziś okres dostawy zajmuje się od 4 do 8 tygodni, a skutki w postaci wydłużonego oczekiwania są dla nas bardzo odczuwalne. Do tego dochodzą gwałtowne wzrosty kosztów tego surowca, a to tylko jeden z przykładów, który analogicznie można przełożyć na wiele innych komponentów” – dodaje Barbara Woźniak.

KE znosi cła na produkty z Ukrainy
 
Na początku marca agencja Reuters podała, że Państwowe Koleje w Ukrainie wydały oświadczenie o gotowości do pilnego zorganizowania eksportu produktów rolnych koleją – wskazuje Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz, a w ubiegłym miesiącu handlowcy wyeksportowali pierwsze partie kilku tysięcy ton ukraińskiej kukurydzy drogą kolejową przez zachodnią granicę do Europy. Państwowe władze transportowe szacują, że nawet 600 tys. ton zboża miesięcznie mogłoby zostać transportowane koleją na Zachód. Warto także mieć na uwadze, że Ukraina na początku marca wprowadziła licencje eksportowe (rezolucja rządu) na ważne produkty rolne, jak  na przykład: pszenicę, kukurydzę, olej słonecznikowy, drób i jaja.
 
Teraz dodatkowo, w odpowiedzi na perturbacje, jakie wojna w Ukrainie wywołała na tamtejszym rynku eksportowym, Komisja Europejska zdecydowała się na bezprecedensowy krok i zaproponowała zniesienie ceł na produkty ukraińskie eksportowane do UE. Okres wspierania ukraińskiej gospodarki poprzez zawieszenie tych płatności ma potrwać rok.

„Bardzo ważne jest wielotorowe wsparcie ukraińskiej gospodarki w obliczu niezwykle trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się ten naród. Zniesienie ceł na produkty eksportowane z Ukrainy do Unii Europejskiej będzie krokiem ku poprawie sytuacji zarówno ukraińskich, jak polskich i europejskich producentów, którzy w pewnym zakresie będą mogli zagospodarować niedobór surowców, które są obecnie trudno dostępne. Nie rozwiąże to jednak w pełni problemu naszego sąsiada – między innymi z uwagi na to, że Rosja pozbawiła Ukrainę dostępu do portów czarnomorskich, nie funkcjonuje również transport lotniczy, a niektórych upraw i działalności po prostu nie dało się prowadzić w ostatnich miesiącach, w kraju, w którym panuje wojna. Efekty podejmowanych dziś decyzji będziemy obserwować w nadchodzących tygodniach. Kwestią do oceny przez europejskich decydentów jest także standaryzacja, która obecnie u naszego wschodniego sąsiada jest kształtowana inaczej niż w krajach członkowskich UE, wobec czego także koszty wytwarzania surowców w Ukrainie są niejednokrotnie znacznie niższe niż ma to miejsce na Zachodzie. Tu pojawia się pytanie – co czeka kraje unijne i Polskę – jako jednego z większych producentów żywności przy takim układzie gospodarczym? Tego dowiemy się w przeciągu najbliższych tygodni” – dodaje Barbara Woźniak.

Grypa ptaków pogłębia niedobory na Zachodzie
 
Wojna to jednak tylko jeden z problemów światowych producentów jaj. Kolejnym są poważne ogniska grypy ptaków w Stanach Zjednoczonych i Francji, które ograniczają globalne dostawy i podnoszą ceny podstawowych artykułów spożywczych. Przy jednoczesnym zakłóceniu dostaw z Europy i Bliskiego Wschodu, sytuacja staje się patowa.
 
Wg danych Reuters, grypa ptaków w tym roku wybiła ponad 19 milionów kur niosek z farm znajdujących się w Stanach Zjednoczonych, eliminując tym samym około 6% krajowego stada, co stanowi obecny wybuch śmiertelnego, ptasiego wirusa od 2015 roku. Dla Francji obecna sytuacja kur jest najgorszą w historii – do tej pory epidemia wyeliminowała 8% pogłowia.

„Grypa ptaków i wojna to duże wyzwania dla eksporterów, zmagających się dodatkowo również z niedoborem siły roboczej, wysokimi kosztami energii i zboża wykorzystywanego na paszę dla zwierząt, co przekłada się na wyższą cenę jaja. Wzrost kosztów produktu z kolei wpływa na zyski firm spożywczych zmagających się ze zwiększonymi kosztami towarów. Światowe ceny żywności podskoczyły w marcu o prawie 13%. Na ten moment nie wygląda na to, żeby ta sytuacja miała ulec zmianie. Dodatkowo Stany Zjednoczone w obliczu epidemii zwiększają import jaj z takich krajów, jak Francja, Włochy i Hiszpania” – dodaje Barbara Woźniak.
 
W pozytywnych i ostrożnych prognozach można zakładać, że w dłuższej perspektywie wszystkie perturbacje i niekorzystny trend, ulegną odwróceniu oraz poprawie. Producenci jaj, również nauczeni doświadczeniem zdobytym podczas pandemii, będą w stanie odbudować lub stworzyć nowe łańcuchy dostaw. Niemniej jednak, w obecnej niestabilnej sytuacji należy liczyć się z tym, że poprawa nie będzie widoczna szybko, a polscy producenci powinni szukać nowych łańcuchów dostaw i destynacji eksportowych, również poza kontynentem.
 
 
 

Biuro prasowe Ferm Drobiu Woźniak


POWIĄZANE

Towarzyskie spożycie alkoholu jest popularne, a przede wszystkim społecznie akce...

Które aktywności z najwyższym ryzykiem kontuzji?Już dwóch na trzech Polaków dekl...

W europejskim segmencie zarządzanym przez ukraińskie przedsiębiorstwo MHP, czyli...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę