Śląskie/ Policja bada sprawę konia, który padł po kuligu w Wiśle

26 lutego 2018
Śląskie/ Policja bada sprawę konia, który padł po kuligu w Wiśle

Policjanci wyjaśniają okoliczności, w jakich padł koń po kuligu w Wiśle w Beskidach. Zwierzę wcześniej ciągnęło sanie z turystami – podał w piątek rzecznik policji w Cieszynie Krzysztof Pawlik. Powiadomienie prokuratury zapowiedzieli obrońcy zwierząt.

"Policjanci z Wisły prowadzą postępowanie sprawdzające, czy doszło do złamania przepisów ustawy o ochronie zwierząt. Ustalamy m.in. czy sanie ciągnięte przez konie były przeciążone. W tej chwili postępowanie toczy się w sprawie; nikt nie usłyszał zarzutów. Przesłuchaliśmy już właściciela konia oraz część świadków" – powiedział Pawlik.

Właściciel konia zeznał, że kupił go rok temu i dbał o niego. Zwierzę było zdrowe. Nie wykorzystywał go do innych prac niż ciągnięcie wozu lub sań. Właściciel i woźnica mają duże doświadczenie w pracy z końmi: pierwszy ok. 20 lat, a drugi ponad 40.

Policjant podał, że do wydarzenia doszło w minioną sobotę ok. północy. Kulig zakończył się na parkingu w Wiśle Czarnem. W trakcie postoju koń padł. Lekarz weterynarii, który przyjechał na miejsce, nie stwierdził żadnych obrażeń u zwierzęcia. Wykluczył przemęczenie.

Sprawą zajęli się obrońcy zwierząt z fundacji "Viva!". Zapowiedzieli, że złożą zawiadomienie w cieszyńskiej prokuraturze.

"Od kilku dni docierają do nas dramatyczne relacje osób, które były świadkami przewrócenia się z wycieńczenia koni pracujących w Wiśle. Niestety, nie robili zdjęć ani filmów. Tym razem jest inaczej – mamy dramatyczny film i wstrząsającą relację świadka. Zwierzę nie żyje. Powiadomimy prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzętami" – powiedziała Anna Plaszczyk z Fundacji.

Przedstawicielka fundacji "Viva!", powołując się na relację świadków, przekazała, że "konie prawdopodobnie pracowały, ciągnąc ogromne sanie z turystami od rana". "Na saniach każdorazowo jechało ok. 14 osób. Z relacji świadka wynika, że zwierzęta były mocno zmęczone i spocone" – dodała.

Plaszczyk dodała, że historia powtarza się wszędzie, gdzie konie pracują w turystyce. "Tam liczy się czas, przewiezienie jak największej liczby osób i zysk właścicieli, a nie dobrostan zwierząt. Apelujemy do turystów: nie korzystajcie z takich wątpliwych +rozrywek+. Góry najlepiej zwiedza się o własnych siłach" – zaznaczyła.

 

Marek Szafrański (PAP) / zdj. ilustrac.


POWIĄZANE

Wstępne dochodzenie wykazało dumping w imporcie sorgo z USA do Chin, co przynios...

W Ciechanowie (Mazowieckie) na dachu Ratusza stanęło pięć uli, w których mieszka...

Jak wyszukiwać oraz promować lokalne produkty? Jak funkcjonują krótkie łańcuchy ...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę