Rozmawiamy z dr. Pearse'em Lyonsem

1 marca 2009
Rozmawiamy z dr. Pearse'em Lyonsem - założycielem i właścicielem Alltech - amerykańskiej firmy zajmującej się badaniem i produkowaniem dodatków paszowych


Korzystam z okazji spotkania z Panem w związku z doroczną, jedyną w swoim rodzaju, Europejską Trasą Wykładową firmy Alltech, trwającej trzy tygodnie i prowadzonej przy udziale 30 biur firmy w Europie. Trasy, która tradycyjnie wywołuje spore zainteresowanie w branży paszowej, żywienia człowieka, w nauce i w świecie mediów. Pięć lat temu jeszcze nie słyszeliśmy o czymś takim jak nutrigenomika. Czym się zajmuje ta dziedzina nauki?

Dr Pearse Lyons: - Jest to nowa nauka. Od pewnego czasu prowadzone są liczne badania nad wpływem składników pożywienia na występowanie chorób i ich interakcji z czynnikami genetycznymi. Dziedziną nauki badającą te związki jest nutrigenomika. Celem badań w jej zakresie jest określenie zindywidualizowanego żywienia w zapobieganiu chorobom, poprawy jakości życia oraz złagodzeniu procesu starzenia się organizmu. Ta rozwijająca się dziedzina wiedzy ma pomóc w ustaleniu żywienia bazującego na znajomości materiału genetycznego. Pozwoli to na wiele lat przed wystąpieniem choroby zapobiec powstaniu lub złagodzić przebieg zapisanych w genach schorzeń.
W rozwoju nutrigenomiki pokłada się duże nadzieje, ponieważ przez poznanie genomu człowieka żywienie będzie można dopasować do indywidualnych potrzeb konsumentów. Badania zależności diety od genomu pozwolą określić genetyczne predyspozycje do pojawienia się m.in.: takich chorób jak: nowotwory, osteoporoza, choroby neurologiczne, układu krążenia. Doniesienia naukowe ostatnich lat dowodzą, że jedzenie ma duży wpływ na zdrowie. Poszczególne substancje odżywcze mogą pobudzać lub przyspieszać wystąpienie niektórych schorzeń, dlatego tak ważna jest precyzyjnie dobrana dieta, której zgodność z profilem genetycznym konsumenta pozwoli mu dłużej cieszyć się zdrowiem.
Zgodnie z dowiedzonymi już wynikami badaczy każdemu człowieku przypisana jest jedna dieta. W inaszych marzeniach jest stworzenie karty magnetycznej, na której zapisany jest genom indywidualnej osoby. Wizyta w poradni dietetycznej polegałaby na porównaniu wyników badań krwi z profilem genetycznym zapisanym na karcie, a na tej podstawie można by otrzymać ustalone wyłącznie dla siebie ilości zalecane mikro- i makroskładników. Tak w dużym uproszczeniu wyglądałby przyszłościowy scenariusz odżywiania każdego z nas. Te same metody można zastosować w żywieniu zwierząt Możliwość umieszczenia nutrogenu w chipie jest rewolucyjna.



Co zatem można zrobić dla nas, dla amerykańskich farmerów i także polskich rolników?

Dr Pearse Lyons: - Przy pomocy nutrogenomiki możemy zmniejszyć koszty produkcji w rolnictwie, przy jednoczesnej poprawie stanu zdrowia zwierząt. Zrozumiały więc powinien być następny krok Alltechu - wejście w sferę farmacji. Pierwszą rzecz jaką musieliśmy zrobić to zmienienie genów w kierunku pracy na rzecz witaminy E. 100 % witaminy E jest produkowane w Chinach. Ale to powoduje, że Chińczycy wykorzystywali swą dominującą pozycje. By tę dominację pokonać pomocna okazała się nutrigenomika.



Jakie są przewidywane i osiągane korzyści dzisiaj?

Dr Pearse Lyons: - Przede wszystkim jest to większa płodność macior, mniejsza liczba koniecznych do przeprowadzania zabiegów inseminacyjnych u zwierząt gospodarskich, bo zrozumieliśmy i poznaliśmy geny odpowiedzialne za płodność. Zwiększyliśmy żywotność i długowieczność zwierząt, liczbę laktacji itp. Stąd wniosek jak ważna jest wiedza na temat genów. I to nie jest GMO, to jest dobre poznanie i zrozumienie biochemii genów.



Jak możemy wykorzystać informację uzyskana na podstawie przeprowadzonych badań?

Dr Pearse Lyons: - Możemy skutecznie leczyć cukrzycę drugiego typu, raka. Dlatego dziś nie zastanawiamy się co robić dalej bo wiemy – rozwijamy nutrigenomikę i nasz przemysł farmaceutyczny. W tym celu nawiązaliśmy współpracę ze szkołami biznesu i zarządzania by znaleźć dobrą odpowiedź jak rozpocząć działalność w nowej dziedzinie. Dzisiejsza wartość sprzedaży firmy Alltech to około 500 mln dolarów a startowaliśmy z kapitałem 10 tys. dolarów. Farmacja będzie naszym nowym wyzwanie. Ale na tę nowa dziedzinę potrzebować będziemy dużych pieniędzy na badania i testy.



Jakie po drodze pojawia się przeszkody do pokonania? Jakie tematy do rozpoznania i zbadania?

Dr Pearse Lyons: - Zastanawiamy się np. co możemy zrobić z produktami ubocznymi (wysłodki, brzeczka) GMO. Powinniśmy być bardzo ostrożni. Nasz przemysł potrzebuje marki i Polska potrzebuje marki. I z tego powodu i krytyki GMO musimy dążyć do tego, żeby ludzie nie krytykowali naszych produktów. Musimy zdobyć dobrą markę, wykorzystując produkty uboczne maki – np. otręby, włókno, powinniśmy wykorzystywać surowce, ale nie samo ziarno, bo to jest przyszłość. Jestem dużym zwolennikiem wykorzystywania produktów ubocznych i chcemy do tego przekonać klientów i konsumentów.



A jak firmy pracujące na rzecz dostawców – dystrybutorów paszy takie jak Alltech mogą pomóc w zwalczaniu chorób zwierząt hodowlanych?

Dr Pearse Lyons: - Na przykładzie choroby np. szalonych krów mogę odpowiedzieć tak – musimy mieć opanowany system zarządzania ryzykiem. Dobrym przykładem kraju, gdzie dotąd nie było takiego systemu jest Irlandia. Fobia i strach przed jedzeniem wieprzowiny skażonej dioksynami ogarnęła cały świat zachodni, nawet stan Kentucky, gdzie mieszkam a w ubiegłym roku działo się to tuż przed świętami. Z ust do ust przekazywano sobie wiadomość – nie jedzcie wieprzowiny. I do mnie miano pretensje, bo pochodzę z Irlandii i mnie obwiniano za chwilowe odwrócenie się klientów od wieprzowiny. Te złe wieści z Kentucky mogły zniszczyć nasz biznes – biznes hodowców trzody chlewnej w Kentucky, choć akurat wieprzowiny z Irlandii do Kentucky nikt nie sprowadzał.
Jeśli więc mówimy o kryzysie to jest na to jeden sposób - nasz przemysł potrzebuje marki. I ta marka musi oznaczać bezpieczeństwo. Musimy więc być bardzo ostrożni wykorzystując produkty uboczne, np. tani olej, tanie tłuszcze, nadgniłą lub spleśniałą kukurydzę. Pamiętam, że kiedy sam dorastałem na wsi dawaliśmy świniom wszystkie odpadki, wszystko to co pozostawało w kuchni. Wtedy nie myślało się o tym, że zwierzęta potrzebują paszy o wysokiej jakości. W Polsce pewnie było przecież tak samo. Teraz myślimy inaczej – jesteśmy ważną częścią łańcucha żywnościowego.
Kiedy widzimy choroby szalonych krów, pryszczycę – to wiemy, że wynika m.in. ze złej jakości podawanej paszy, złego zarządzania ryzykiem i złego traktowania samych zwierząt. Nasza branża wykonuje dobrą pracę jeśli chodzi o ochronę praw zwierząt. Podam przykład. W czasie największych zawodów superbouwl – największa amerykańska organizacja obrony praw zwierząt - PETA chciała w przerwie tych zawodów umieścić swoją reklamę pokazując w jak okrutny sposób zabijane są zwierzęta płacąc 6 milionów dolarów za trzyminutową reklamę obok reklamy nie wiem Budweisera, którego nie stać było na tak duży wydatek – producenta piwa ale stacje telewizyjne nie zgodziły się twierdząc, że nie jest ani odpowiedni moment, ani odpowiednie dla telewidzów oglądających sprawozdanie z zawodów futbolu amerykańskiego. Moje pytanie – jak dopuszczono do tego, by ta organizacja PETA była tak silna a nie zajmujemy się sami dobrostanem zwierząt.



W Polsce, tak jak w całej Europie problem modyfikowania żywych organizmów jest traktowany nader ostrożnie. Wynika to z zasady przezorności. Stąd liczne ograniczenia i obwarowania. Polska, tak jak cała Europa, chce być obszarem wolnym od GMO. A jak jest ten temat traktowany w Ameryce?

Dr Pearse Lyons: - Zacznę odpowiedź na to pytanie od stwierdzenia, że GMO to bardzo ważny temat, także z naukowego punktu widzenia. Świat musi być nakarmiony i technologia musi pomóc w osiągnięciu tego celu. Jedną z tych technologii jest modyfikowanie genetyczne organizmów. Firma Alltech nie zajmuje się GMO, nie pracujemy z GMO. Ale nie możemy się być w kajdankach i nie możemy powiedzieć, że nie wykorzystamy GMO, żeby nakarmić świat. Tak więc GMO w sumie jest dobre. Jest natomiast problem złego przedstawiania kwestii modyfikacji genetycznej organizmów. Jeśli np. ktoś jest chory na raka i bierze lekarstwa, to nie pyta się, czy powstało ono dzięki technologii GMO, tylko zażywa to lekarstwo bo chce się wyleczyć i poczuć dobrze.
Podam inny przykład. Pierwszym produktem GMO w Europie był pomidor. Chodziło o doprowadzenie przez modyfikacje genetyczne do tego by był czerwony i odporny na mrozy. I to się udało ale fatalnie był przy tej okazji przedstawiany problem GMO. Nie zajęto się problemem jaki mieli ogrodnicy ale niespradzonymi zagrożeniami jakie niesie ze soba GMO. Dlaczego? Bo twórcy i propagatorzy GMO zachowywali się jak dyktatorzy a wspomnę, że w większości były to firmy amerykańskie. Teraz musimy przeciągnąć publiczność na nasza stronę.
W Ameryce mamy nowego prezydenta, społeczeństwo go popiera ale w związku z „bałaganem” finansowym nowy prezydent musi wiele uczynić, by wraz z tym co będzie w tej sprawie robił utrzymać to poparcie, by przeciągnąć Kongres i Senat. I za każdym razem, gdy robi się coś nowego trzeba przyciągnąć społeczeństwo na swoją stronę. Traci na tym Europa, bo nie przyciągnęła na stronę zwolenników GMO swoich społeczeństw, tak jak to zrobiła np. Brazylia.



Dlaczego tak się dzieje?

Dr Pearse Lyons: - Bo mają przy tym swoje interesy do ugrania wielkie firmy tak jak w przeszłości firmy farmaceutyczne, które skłaniały rolników do stosowania hormonów wzrostu – sterydów w hodowli bydła. Europa powiedziała nie i nie dopuszczała do wpuszczania na swoje terytorium mięsa pochodzącego z bydła hodowanego ze stosowaniem sterydów BST. Amerykańska agencja FDA powiedziała tak – i w Ameryce farmerzy wykorzystywali hormony wzrostu w chowie bydła. Ale w ciągu ostatnich lat stosowanie sterydów przestało się opłacać, bo konsumenci powiedzieli nie. Nie chcieli kupować i spożywać wołowiny ze sterydami. Podobnie stało się z lodami, czy mlekiem.
Zasada przezorności sprawiła, że do GMO podchodzi się w Europie z dużą ostrożnością. Trzeba więc poczekać parę lat, by niezależne badania naukowe wykazały, czy GMO w żywności jest szkodliwe dla ludzi, czy nie. W Ameryce ludzie zaakceptowali GMO. Np. w McDonald’s-ie akceptują i kupują żywność z GMO, m.in. ze względu na cenę. Ludzie kupują po prostu tańsze jedzenie. Inaczej było z BST – ludzie wybrali artykuły spożywcze bez BST. Z GMO nie ma tego problemu.



W kontekście ostatnich wpadek wielu zachodnich producentów – mam na myśli wykrycie dioksyn w mięsie wieprzowym, melaniny w mleku w proszku – chciałbym spytać jak powinna być zorganizowana np. inspekcja weterynaryjna, by ustrzec się przed tego typu zagrożeniami?

Dr Pearse Lyons: - Musimy stworzyć globalna inspekcję weterynaryjną posługującą się w swojej pracy jednakowymi standardami na całym świecie. Nie ma bowiem porównania poziomu pracy inspekcji weterynaryjnej np. w Europie z poziomem pracy inspekcji w Chinach, czy Indiach. Tam nie sprawdza się tak, jak w Europie wykorzystania antybiotyków w chowie zwierząt czy pestycydów w uprawach roślin. Np. tam hoduje się duże stada kaczek, które zanieczyszczają zbiorniki wodne, więc żeby ochronić ryby przed chorobami podaje się coraz więcej antybiotyków. I takie postępowanie jest niedopuszczalne.



Jakimi zatem uniwersalnymi zasadami powinnismy się kierować i co wynika z doświadczeń firmy Alltech?

Dr Pearse Lyons: - Powinniśmy się kierować w życiu kilkoma zasadami: poopierać i rozwijać edukację, która prowadzi do innowacji. Potem trzeba sprawić, by ludzie mieli jakąś pasję. Wtedy ludzie bardziej angażują się w wykonywanej pracy. Potrzebni też są młodzi ludzi chłonni na wiedzę. I takich dostrzegamy w czasie wykładów w Brazylii czy Tajlandii. Ale gdy już jedziemy przedstawiać idee naszej firmy - nowoczesnego karmienia zwierząt - w starej części Europy, np. na Litwie – średni wiek słuchaczy przekracza 60 lat. Musimy więc sprawić, by młodzi ludzie zainteresowali się naukami ścisłymi. My to już robimy w Ameryce. Nasza firma ufundowała kilku szkołom laboratoria chemiczne i fizyczne, by przyciągnąć dzieci i młodzież do nauki przedmiotów ścisłych. I co się stało? Wkrótce ta szkoła ulokowała się w pierwszej dziesiątce najlepszych szkół w całym stanie Kentucky. Fundujemy tez stypendia najzdolniejszym studentom, którzy swe prace piszą wedle potrzeb Alltech. Wielu z nich trafiło potem do zespołu naszych badaczy.


POWIĄZANE

Jak poinformowało biuro prasowe AGROunii, spotkanie jej lidera Michała Kołodziej...

Würth Polska sukcesywnie rozwija swoją sieć sprzedaży. Hasłem przyświecającym ma...

Trwają obchody Jubileuszu 25-lecia działalności odrodzonych Izb Rolniczych w Pol...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę