To tylko podwyżka

2 czerwca 2004

Filet z kurczaka kosztuje w sklepie nawet 16 zł za kilogram. Od kilku tygodni stopniowo drożeją też tuszki drobiowe. Nie należy jednak wpadać w panikę. Nie będzie skoku cen jak w przypadku wołowiny.

Mięso drobiowe zaczęło drożeć na początku maja. Najpierw zwyżki wiązano z naszym wejściem do UE i otwarciem wspólnego rynku dla polskich producentów. Wcześniej obowiązywały ich przydzielane przez Brukselę kontyngenty eksportowe. Po zniesieniu ograniczeń wydawało się, że tani polski drób zawojuje Europę. Nic bardziej błędnego. To prawda, że kurczaki w innych krajach UE są znacznie droższe niż u nas (dotyczy to także Słowacji, Czech i Węgier), ale z naszymi drobiarzami skutecznie konkurują cenowo hodowcy z Brazylii, Tajlandii i Stanów Zjednoczonych.

- Kontrahenci z Wielkiej Brytanii zdecydowanie odrzucili cenę 1,20 euro za kilogram tuszki. Niemcy nie chcą ich kupować nawet po 1,10 euro - mówi Zdzisław Kulpa, prezes Zakładów Drobiarskich Cedrob SA w Niepołomicach.

Nic dziwnego, skoro na unijnym rynku powszechnie dostępne są brazylijskie kurczaki po 1 euro za kilogram. Polskie zakłady drobiarskie i hodowcy mogą z nimi powalczyć tylko cenami filetów drobiowych. U nas kosztują one 3,5 euro za kilogram, podczas gdy w Niemczech i Francji 5-6 euro. Zresztą, filety znakomicie sprzedają się również w kraju, a ich cena w sklepie dochodzi już do 16 zł za kilogram. Dzieje się tak z dwóch powodów: niedawno skończył się maj, a więc okres komunii i zwiększonego zapotrzebowania na mięso drobiowe, i po drugie - popyt jest większy niż podaż.

- Zaczyna brakować drobiu. Producenci zlikwidowali stada kur, bo hodowla przestała się opłacać - wyjaśnia Barbara Węgiel, ekspert elektronicznej giełdy rolnej Netbrokers w Krakowie.

Główny powód to niskie ceny drobiu. Jak podaje GUS przez ostatnich kilka lat kilogram żywca drobiowego cały czas utrzymywał się poniżej 3 zł. Od ub.r. doszedł jeszcze jeden element zawyżający koszty produkcji - wysokie ceny pasz i mieszanek. Od września karma dla kur podrożała o przeszło 30 proc.

- Duże nadzieje wiążemy z tegorocznymi żniwami, które zapowiadają się całkiem dobrze. Sądzę, że ten, kto wytrzyma do września, będzie mógł powalczyć na unijnym rynku - przewiduje Jerzy Leszkiewicz ze Związku Producentów i Hodowców Drobiu.

- Nic za darmo - mówi prof. Stanisław Wężyk z Instytutu Zootechniki w Krakowie.

Jego zdaniem ekspansja w Europie musi zostać wsparta szeroką kampanią reklamową, na którą drobiarze muszą sami znaleźć pieniądze.

- Naszym atutem jest zdrowy produkt. Brazylijskie czy amerykańskie kurczaki hodowane są na zabronionych u nas mączkach mięsno-kostnych. Polscy drobiarze karmią drób mieszankami zbożowymi. Żeby jednak konsument w Niemczech mógł się o tym dowiedzieć, potrzebna jest reklama - przekonuje prof. Wężyk.

Niestety, producenci drobiu to jedna z najbardziej rozdrobnionych i podzielonych branż, gdzie bardzo trudno będzie osiągnąć konsensus w sprawie wspólnego marketingu swoich produktów.

W 2003 r. wyprodukowaliśmy około 900 tys. ton drobiu. Z czego 90 proc. trafiło na rynek krajowy, a tylko 10 proc. kupili zagraniczni odbiorcy. Głównymi kontrahentami polskich drobiarzy z Polski są Niemcy.


POWIĄZANE

Uzgodnienie z konsorcjum banków wstępnych warunków finansowania...

Uważamy, że projekt prezydenta powinien rozwiązać problem kredytów frankowych - ...

Znaczenie przetwórstwa rolno-spożywczego rośnie, czemu sprzyja coraz większa pro...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum
Jestesmy w spolecznosciach:

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Zgłoś uwagę