Jeden tucznik na siedem arów

5 sierpnia 2003

Hodowanie ogromnej ilości trzody chlewnej na niewielkiej powierzchni szkodzi środowisku naturalnemu, może też zwiększyć bezrobocie na wsi.

W Polsce wskazany jest rozwój rodzinnych gospodarstw specjalistycznych o takiej liczbie tuczników, których sprzedaż przyniesie dochód rolniczy porównywalny ze średnią płacą krajową. Według prof. Stanisławy Okularczyk z krakowskiego Instytutu Zootechniki, dla trzyosobowego gospodarstwa rodzinnego jest to roczna sprzedaż od 440 do 680 sztuk świń.

W Unii Europejskiej fermy sprzedają rocznie od 500 do 2000 tuczników. To jest rozsądna norma, do której możemy dążyć, bo taka ilość nie powoduje jeszcze zanieczyszczenia środowiska - powiedziała Życiu Warszawy prof. Stanisława Okularczyk. Dodała, że tuczarnie przemysłowe, gdzie hoduje się dziesiątki tysięcy sztuk świń, powodują toksyczne zanieczyszczenia gleby.

Według pani profesor w Polsce nie można prowadzić bardzo scentralizowanej hodowli świń. Zagraża to środowisku naturalnemu i może prowadzić do zachorowań zwierząt i ludzi. Ale zbytnia koncentracja produkcji trzody chlewnej ma nie tylko zgubny wpływ na środowisko naturalne. - Istnieją także względy społeczno-ekonomiczne. Centralizacja może doprowadzić do dalszego wzrostu bezrobocia na wsi - uważa prof. Stanisława Okularczyk.

Niedawno senacka komisja rolnictwa zorganizowała konferencję na ten temat. Przyczynkiem do takiego spotkania były liczne zarzuty wobec amerykańskiego koncernu Smithfield Foods, który prowadzi w naszym kraju przemysłowy tucz trzody chlewnej.

Gościem konferencji był Robert Kennedy, prawnik i obrońca środowiska ze Stanów Zjednoczonych. Przestrzegał on przed pochopną zgodą na metody hodowli stosowane przez koncern Smithfield Foods. Powiedział on, że koncentracja produkcji trzody chlewnej w USA spowodowała bankructwo mniejszych farmerów. Amerykański koncern przed czterema laty wykupił udziały w spółce Animex.

Obecnie grupa Animex ma ponad półtora tysiąca umów kontraktacyjnych z hodowcami. Trzy piąte zwierząt kupowanych przez zakłady spółki pochodzi z takiego źródła. Najmniejsza roczna kontraktacja to 100 sztuk, a największa - 10 tys. sztuk. Przedstawiciele koncernu Smithfield Foods zwracają uwagę, że zagrożeniem dla polskiego rynku mięsnego jest anarchiczna struktura gospodarstw rolnych, a to powoduje nieefektywną produkcję trzody chlewnej. W naszym kraju wielkość stada wynosi 17 sztuk, a w Unii 93.

Według prof. Stanisławy Okularczyk optymalna hodowla to jeden tucznik na siedem arów powierzchni gospodarstwa. - Dlatego są duże różnice w liczebności hodowli na północy, gdzie powierzchnie są większe, i na południu Polski. - W Małopolsce na przykład największe hodowle to około tysiąc sztuk. Na północy zdarzają się pięcio- i dziesięciotysięczne tuczarnie - powiedziała nam prof. Stanisława Okularczyk.


POWIĄZANE

Strategia klimatyczna KE do roku 2050 podkreśla kluczową rolę rolników w walce p...

Zmagające się z problemem afrykańskiego pomoru świń (ASF) Chiny kupują wieprzowi...

Ministerstwo rolnictwa Chin potwierdziło w piątek wykrycie pierwszego ogniska af...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę